Dwóch 30-latków, wolontariuszy, od pół roku tłumaczyło komendy systemowe na kaszubski: Marek Kwidzyński w Hamburgu, a Michał Ostrowski w podgdyńskiej Rumi. Pracowali nad tym po dwie godziny dziennie i przełożyli 9 tysięcy komend. Marek jest komputerowcem, a Michał oceanografem.
Kontaktując się ze sobą przez internet, stworzyli wcześniej słownik kaszubski i pomagali w tworzeniu wirtualnej encyklopedii - Wikipedii w ich języku .
- I w końcu przyszedł czas na "skaszubienie" systemu komputerowego, a do tego najlepiej nadał się Linux, który nie dość, że jest darmowy, to jeszcze można go dowolnie modyfikować - mówi Michał Ostrowski, rodowity Kaszuba. - Zaczęło się od tego, że chciałem komunikować się z komputerem we własnym języku. A teraz widzę, że można w ten sposób ratować język i używać go na co dzień.
(...)
- Naprawdę istnieje kaszubski system? - nie dowierza Artur Jabłoński, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. - Zaraz go sobie ściągnę z internetu i zainstaluję na komputerze. Wszystkich Kaszubów namawiam, aby uczynili to samo. Niech to będzie symbol naszej tożsamości. Cieszę się, że nasz język żyje i rozwija się.
Jabłoński ma nadzieję, że Kaszëbsczi Linux będzie służył nie tylko półmilionowej grupie Kaszubów w Polsce. - Poza granicami kraju mieszka nas 100 tysięcy i dla tych osób kaszubski komputer może być jedynym kontaktem z naszą małą ojczyzną - mówi. - Jestem o tym mocno przekonany, ponieważ Kaszubi emigranci naciskali na nas, aby Radio Kaszebe rozpoczęło w internecie transmisję, której można słuchać w każdym miejscu na świecie.
Całość artykułu w portalu Gazeta.pl