Do kogo należy rzeka GNU Linux (II)

Zarówno pytanie tytułowe jak i skojarzenia pojawiły się w związku z wejściem dystrybucji SuSE 9.2, rozprowadzana jako wersja komercyjna, kierowana dla firm, ale dostępna również w Internecie. Dość długo nie było oficjalnie potwierdzone, czy dostępna z sieci dystrybucja jest wersją tylko komercyjną czy też i wolnodostępną. W sieci krążyły dwa przeciwstawne twierdzenia co do legalności użytkowania tego oprogramowania. Oficjalnego stanowiska ciągle było brak.
Dla mnie, sytuacja ta wyglądała na próbę wysondowania reakcji społeczności wolnego oprogramowana na wprowadzenie na polski rynek, komercyjnej dystrybucji linuksowej poprzez zamieszczenie w niej kilku niewolnych programów.
Sytuacja była rzeczywiście przedziwna. Sam ściągnąłem wersję SuSE 9.2 i oto co czytam. W trakcie instalacji, a więc bez wcześniejszego ostrzeżenia o konieczności podjęcia decyzji, mam wyrazić zgodę na warunki określone w treści licencji: na wszystkie, na niektóre, czy na żadne. Ponieważ nie wiem czy wolno mi używać legalnie tej dystrybucji, nie wyrażam zgody na używanie żadnej licencji. W efekcie dystrybucja prezentuje się “cieniutko” i nie jest warta zainteresowania, kiedy równolegle istnieją inne dystrybucje, bogate w oprogramowanie typu FLOSS, bez komercyjnych, odpłatnych dobrodziejstw.

Kiedy ukazało się oficjalne oświadczenie, że wersja SuSE 9.2, dostępna w internecie, może być użytkowana jednak bez opłat licencyjnych, ale bez prawa do pomocy technicznej, co już jest zrozumiałe, już mnie to nie interesowało. Znacznie bardziej fascynującą dystrybucją okazała się dla mnie dystrybucja Ubuntu.

Postawione w tytule pytanie jednak pozostało. Próbuję zrozumieć czy w rzece GNU Linux o przezroczystych źródłach, można hodować np. komercyjne pstrągi, które mogą istnieć tylko w tej czystej wodzie linuksowej i w ten sposób utrudniać korzystanie ze wspólnej rzeki innym.

Czym jest rzeka GNU Linux?

Rzeka GNU Linux różni się od normalnej rzeki tym, że jej źródła nie są darem natury. Samo stwierdzenie, że GNU Linux jest rzeką, wymaga szczególnej dbałości o już istniejące źródła a potrzeby wciąż rosną, bo ta rzeka coraz bardziej jest użyteczna. Powstała i istnieje dzięki zbiorowemu wysiłku ludzi, dla których udane rozwiązanie trudnego problemu jest jedyną satysfakcją a dodatkowym powodem do dumy jest i to, że inni mogą bez wnoszenia opłat, z prezentowanego dorobku korzystać.

Ponad dwadzieścia lat temu taką właśnie ideę zaproponował Richard Stallman – RMS, twórca Free Software Foundation. Zapewniało to skutecznie swobodny przepływ programów komputerowych pomiędzy zainteresowanymi w celu wymiany doświadczeń. Pozwalało też wielu programistom na aktywne włączanie się do tworzonego oprogramowanie celem jego modyfikowania, testowania i doskonalenia. Idea ta, znana jako Projekt GNU, funkcjonowała sprawnie tak długo jak długo środowisko, korzystające z uznawanych i wypracowanych przez siebie zasad, nie przekroczyło pewnego progu wielkości: coraz większe zapotrzebowanie na wyspecjalizowane oprogramowanie, z dostępnymi bez ograniczeń źródłami, nie generowało wystarczająco dużo nowych chętnych i zdolnych do podejmowania wysiłku za samą tylko satysfakcję. Rodzi się więc ważne pytanie:

Czy zasobom źródłowym grozi wyczerpanie?

Jest zrozumiałym, że do normalnego funkcjonowania biologicznego, trzeba mieć zapewnione środki do życia. Wolontariusze pracują co prawda bez wynagrodzenia, ale trudno oczekiwać aby również ponosili koszty wykonywania swojej pracy. To są już naturalne bariery i bardziej zaawansowane projekty, wymagające do realizacji i testowania dużej ilości ludzi i sprzętu, mają w takich warunkach niewielkie szanse na powstawanie w przyzwoitym czasie.

Równolegle, w miarę doceniania zalet oprogramowania typu FLOSS, rodzi się, często uzasadniona ekonomicznie, potrzeba przejścia z dotychczasowych OS na systemy operacyjne typu Unix, w tym coraz bardziej popularnego Linuksa. Taka migracja stawia jednak pewne problemy. Musimy zmienić niektóre przyzwyczajenia, nauczyć się innego sposobu współpracy z oprogramowaniem, co jest zawsze ceną postępu. Większe trudności mogą pojawić się kiedy dotychczas korzystaliśmy z wyspecjalizowanego oprogramowania i brak jest ich odpowiedników lub zamienników w Linuksie. Mamy wtedy do wyboru: szybciej i przeważnie na profesjonalnym poziomie, dostęp do oprogramowania komercyjnego, w tym zamkniętego proprietary software albo dostępne bez opłat oprogramowaniem typu FLOSS, rozwijające się we własnym tempie.

Oprogramowanie zamknięte proprietary software, przynoszące twórcom materialne korzyści, rozwija się intensywnie i jest na rynku zadomowione dłużej. W efekcie w oprogramowaniu typu FLOSS nie pokrywa całego zapotrzebowania lub oprogramowanie to nie jest wystarczająco konkurencyjne do już istniejącego oprogramowania zamkniętego proprietary software.

Intensywny rozwój branży IT nie daje alternatywy: czekać nikt nie będzie.

Pojawia się jednocześnie zjawisko nowe, jako następstwo coraz popularniejszego oprogramowana typu FLOSS. Następuje uwalnianie przez wielkie korporacje źródeł własnych programów. To bardzo pozytywne objawy, tylko czynienie tego bez równoczesnego wsparcia technicznego i zachęt materialnych dla środowisk open source, nie spowoduje szybkiego rozwoju zaawansowanego oprogramowania typu FLOSS.

Strategia uwalniania źródeł oprogramowana jest bezwzględnie bardzo korzystna dla wszystkich, ale zakładane korzyści przyniesie tylko wtedy gdy zadbamy o byt materialny tych, którzy realnie przyczyniają się do zaproponowania nowych rozwiązań, w szczególnym przypadku oprogramowania, które potem służą wszystkim. Korporacje, swoją najnowsza strategią, nie mogą bowiem przerzucać kosztów tworzenia nowego oprogramowania typu FLOSS na środowisko znane dotąd jako open source bo to środowisko takiego ciężaru nie jest stanie udźwignąć i zrealizować w rozsądnym czasie.

Muszą być zatem znalezione środki do finansowania tego środowiska. Najwyższy czas zdać sobie z tego sprawę a przede wszystkim wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Uzasadnienie potrzeby finansowania oprogramowania typu FOSS

Dotychczasowy rozwój Linuksa opiera się, zgodnie z regułami open source, na spontanicznym budowaniu tego systemu w tempie w jakim organizowały się samorzutnie zespoły do rozwiązania konkretnego problemu. Z chwilą kiedy Linuksem zainteresowały się duże organizacje, tempo powstawania nowych aplikacji jest dyktowany konkretnymi potrzebami i narzuconymi terminami. Powoływanie w tym celu zespołów komercyjnych często jest koniecznością, ale przynosi nowe problemy, na przykład takie, że Linux traci swoja główną zaletę: otwartości oprogramowania. Otwartość oprogramowania zapewnia większe bezpieczeństwo systemu na takiej samej zasadzie jak nocne, rzęsiste oświetlenie wystaw i sklepów. W efekcie tego zabiegu, łatwo wszystkim zauważyć intruza, który pod osłoną nocy chciałby tam się zakraść.

Do tej pory wszystkie formy wspierania materialnego open source były decyzjami indywidualnymi, nawet jeżeli koszty ponosiły organizacje i nie ma wystarczających słów uznania dla tych wszystkich, którzy przyczynili się w ten sposób do swobodnego rozwoju tego oprogramowania. Są tylko jakieś granice takich działań. Albo dalej będzie to środowisko swobodnie się rozwijać drogą ewolucji, kierują się tylko własnymi potrzebami i własnymi możliwościami technicznymi, albo należy dokonać dość zasadniczych zmian.

Aby oprogramowania zostało wolne w znaczeniu FLOSS, powstawało na konkretne potrzeby i przewidywalnych terminach, potrzebne są przejrzyste zasady finansowania takiego oprogramowania. Wyjaśniam, aby nie było wątpliwości, że nie ma tu żadnych sprzeczności. Wolne oprogramowanie oznacza, że jest wolne od opłat z tytułu jego wykorzystania. Nie oznacza to w żadnym przypadku, że takie oprogramowanie ma być również wykonywane bez wynagrodzenia. Bardzo wiele, jeżeli wręcz nie większość, oprogramowania objęte obecną formułą FLOSS, przekazane do bezpłatnego użytkowania, pochodzi z Wyższych Uczelni, Instytutów Naukowych i innych organizacji. Dochodzą do tego niezliczone rzesze wolontariuszy, pracujących pod własnym nazwiskiem.

Zobacz też:
Do kogo należy rzeka GNU Linux (I)
Do kogo należy rzeka DNU Linux (III)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Poprzedni post

Do kogo należy rzeka GNU Linux (I)

Następny post

Do kogo należy rzeka GNU Linux (III)

Powiązane posty

Support systemów IT – co warto wiedzieć przed zakupem

Jednym z bardzo ważnych, ale często niedocenianych czynników przy zakupie oprogramowania jest support.

W użytku domowym nie ma to większego znaczenia, bo rolę supportu na ogół odgrywa znajomy "informatyk" albo pobliski serwis. Im bardziej złożona jest infrastruktura IT przedsiębiorstwa, tym większe szanse, że coś nie będzie działać. W takiej sytuacji ani serwis, ani nawet zespół "informatyków" niewiele pomoże.

Ostatnią deską ratunku pozostaje producent oprogramowania i zespół inżynierów, którzy odpowiadają za support.

Więcej...