Wieloznaczność terminu ,,wolne oprogramowanie” (cz. II)

3. Free software a Open source

Różnice pomiędzy programami zastrzeżonych formułą Free software lub Open source są trudno zauważalne w praktycznym ich użytkowaniu przez użytkownika końcowego. Interesujące są natomiast dla na przykład dystrybutorów oprogramowania

Free software kładzie gównie nacisk na normy etyczne dostępności oprogramowania, natomiast open source podkreśla znaczenie technicznej doskonałości kodu. “W praktyce każde oprogramowanie typu free software jest zarazem open source, ale nie każde oprogramowanie typu open source jest zarazem free software.” To przysłowiowe dzielenie włosa, dla przeciętnego użytkownika końcowego Linuksa, nie ma praktycznego znaczenia, gdyż nie niesie prawnych ograniczeń użytkowania takich programów. Odmienność podejść do wolnego oprogramowania dobrze służy idei jako takiej i każdy może przyłączać się do jednego lub drugiej społeczności. Rozróżnienia ideowe są akcentowane jedynie w środowisku powiązanym z FSF : “Istnieje wyraźna rozbieżność między filozofiami free software a open source, przy czym termin free software uznaje się za nadrzędny, uznając jednocześnie odrębność terminu open source.”

Można się teraz nie dziwić dlaczego w polskim języku tłumaczenie “ree software” jako “wolne oprogramowanie” obejmuje jednocześnie i termin “open source”. Ignorowanie potrzeby istnienia polskiego odpowiednika open source powoduje zadomowienie się w języku polskim angielskiej terminologii a nie zanik tego terminu, jeżeli ktoś miał takie intencje.

Środowisko FSF uznając nadrzędność swoich racji, nie bardzo się liczy z realiami. Ilość oprogramowania typu free software jest ciągle zbyt skromna w stosunku do potrzeb wszystkich użytkowników systemów informatycznychi w imię najbardziej szlachetnych celów użytkownicy systemów informatycznych nie ograniczą się do tego tylko co może im zaoferować projekt GNU.

W styczniu 2005 r IBM ogłasza udostępnienie 500 z kilkunastu tysięcy swoich patentów na rzecz open source. Jest to niezwykle ważne wydarzenie, bo IBM zapowiedział dalsze uwalnianie swoich patentów co już owocuje naśladownictwem. Gestu takiego nie można przecenić. Uwolnienie patentów stwarza nowe możliwości dla swobodnego rozwoju wolnoźródłowego oprogramowania. Uwalnianie swoich własnych patentów daje również korzyści darczyńcy. Twórcy open source zdobywając dostęp do nowych technologii, mogą rozwijać dotychczasowe lub tworzyć nowe programy a te w formie doskonalszej mogą wrócić do darczyńcy i być ponownie spożytkowane, i co ważne, bez inwestycyjnie. Zyskuje na tym całe środowisko wolnego oprogramowania, co nas końcowych użytkowników takiego oprogramowania, może cieszyć najbardziej.

Deklaracja IBM o uwolnieniu swoich patentów na rzecz open source jest również spektakularnym sukcesem organizacji Open Source Initiative – OSI.

Kiedy w tekście “Trzy systemy trzy strategie” pisałem swoje końcowe przesłanie o przeznaczaniu środków na rzecz wolnoźródłowego oprogramowania, nie przypuszczałem, że i w taki sposób można te idee zrealizować.

4. WO czyli FLOSS

Dla użytkowników końcowych Linuksa, jak już zaznaczono wcześniej, nie ma większego znaczenia czy używany program jest typu free software czy open source. To co jest wspólne dla tego typu programów, to możliwość ich użytkowania legalnie bez ponoszenia konsekwencji prawno-finansowej. Dlatego też z tego powodu można te programy traktować łącznie, bez rozróżniania, który jest który. Takie właśnie stanowisko zajęła Unia Europejska, łącząc grupę tych programów w jedną klasę programów jako “Freee/Libre and Open Source Software” – FLOSS. W taki oto sposób pominięte zostały spory ideowe a powstała nowa klasa oprogramowania. Przez termin FLOSS rozumieć należy oprogramowanie dla systemów wywodzących się z UNIX-a, a więc jak najbardziej stosownego dla Linuksa, które to programy można użytkować legalnie bez ograniczeń, mając na dodatek zapewniony swobodny dostęp do źródeł tych programów.

Jeżeli w języku polskim utrwalony został termin WO, oznaczający jak wyżej zaproponowano, zarówno termin free software = Wolne Oprogramowanie i “Open source software” = Wolnoźródłowe Oprogramowanie, to z powodzeniem skrót – “WO” może funkcjonować równoważnie obok terminu FLOSS.

Zarówno termin FLOSS jak i zmodyfikowane pojęcie WO w języku polskim zawiera bardzo ważne konsekwencje praktyczne wynikające z obowiązku niczym nie skrępowanego udostępniania źródeł.

Przedstawię dwie takie korzyści:

1. Mając dostępne źródła programów każdy, kto chce, może i potrafi, jest w stanie poprawiać, aktualizować, udoskonalać już istniejące oprogramowanie. Takie możliwości powodują bieżące, ciągłe, w sensie ewolucyjnym, doskonalenie istniejącego oprogramowania. W przeciwieństwie do proprietary software, upraszczając oprogramowania komercyjnego, a więc z zamkniętymi źródłami, nowe wersje ukazują się tam kompleksowo, ale w dużych odstępach czasu, przy niezwykle hałaśliwym współudziale mediów ogłaszające terminy narodzin kolejnych najnowszych wersji.

2. Gdyby z jakiegokolwiek powodu zespół autorów przestał się zajmować konkretnym projektem, prace mogą być dalej rozwijane przez inny zespół, bo są dostępne źródła. W przypadku programów z zamkniętymi źródłami nie jest to możliwe bez zmiany prawa własności.

Trudno sobie wyobrazić, że firma Microsoft bankrutuje, tak samo jak trudno było komukolwiek wyobrazić sobie prawdopodobieństwo zniknięcia WTC z panoramy Nowego Yorku. Gdyby tak się miało stać, należy liczyć się z nieistnieniem systemu Windows.

Zniknięcie zespołu zajmującego się konkretną dystrybucją Linuksa, daje możliwość jej kontynuacji przez kogoś innego tak długo, dopóki istnieją publiczne dostępne, aktualne kody źródłowe programów do tej dystrybucji.

5. Dlaczego oprogramowanie “wolne” nie zawsze jest darmowe?

W języku angielskim słowo “free”, używane jest na ogół w znaczeniu “wolny”, “swobodny”, ale może też znaczyć “darmowy”. Termin free software nie może być jednocześnie rozumiany tylko jako i “wolne” i “darmowe” oprogramowanie. Powadzi to do nieporozumień o konsekwencji których piszę w p.1. Kiedy więc i dlaczego program jest wolny a kiedy i wolny i darmowy. Spróbujmy wyjaśnić na czym polega nieporozumienie.

Mówiąc o wolnym oprogramowaniu mówimy wyłącznie o takich programach, których autorzy zgodzili się udostępniać je jako wolne od zobowiązań finansowych z tytułu ich użytkowania, z odpowiednim zabezpieczeniem tej wolności. Autorzy programów, na przykład oznakowanych jako “copyleft” [patrz rozdział 6], mogli i zdecydowali tak tylko w swoim własnym imieniu i tylko odnośnie własnoręcznie napisanych programów. Nie mogą jednak decydować za innych. Gotowy do użytkowania program, nawet udostępniany na licencji GNU GPL, musi ktoś powielić, rozpowszechnić, zainstalować, udzielić wsparcia technicznego, napisać instrukcje użytkowania, zapewnić szkolenie, serwis i tp. Takich i podobnych czynności usługowych licencja GPL nie reguluje. To są usługi wykonywane indywidualnie, zazwyczaj przez inne osoby niż autorzy programu widniejący w wykazie copyleft, więc takie prace usługowe mogą stanowić podstawę do wynagradzania, wyliczanego na ogólnych zasadach świadczenia usług rynkowych, proporcjonalnie do wkładu pracy i poniesionych kosztów w wykonanej usłudze.

Z tego właśnie tytułu termin “wolne oprogramowanie” nie jest równoznaczne z pojęciem “darmowe” bo nie jest wolne od opłat za świadczone usługi.

Programy WO czyli FLOSS, dostępne w internecie, spełniają kryteria oprogramowania i darmowego i wolnego: we własnym zakresie i na własnym sprzęcie kopiujemy takie programy wraz z pojawiającymi się potem poprawkami i aktualizacjami. Taka forma wejścia w posiadanie oprogramowania WO jest też wolna od opłat za usługi nabycia, jeżeli nie liczymy kosztów dokonanej transmisji.

6. Kiedy GNU/Linux a kiedy po prostu Linux

Projekt GNU, skrót zbudowany z akronimu GNU ist Not UNIX, bazuje na oprogramowaniu, którego wszyscy twórcy umówili się, że pozostając autorami oprogramowania, które wykonali, jednocześnie nie wnoszą żadnych zastrzeżeń do swobodnego korzystania ze swoich prac przez wszystkich innych bez wyjątku. W przeciwieństwie do prawa autorskiego własnościowego, zastrzeganego na taką okoliczność zwrotem copyright, programy do swobodnego wykorzystywania przyjęto oznaczać jako “copyleft”. Oznakowanie copyleft oznacza, że programy takie dalej są autorskie, ale autorzy zgadzają się na swobodne korzystanie przez innych, ze swoich praw autorskich, bez ograniczeń. Źródła programu udostępnione na zasadzie copyleft są zawsze dostępne do swobodnego wykorzystania w tym do doskonalenia, ale jednocześnie nigdy nikomu, pod jakimkolwiek warunkiem, ani w całości ani w jakiejkolwiek dowolnie małej części nie wolno sobie ich zawłaszczać. Na straży tak określonych praw stoi Powszechna Licencja Publiczna GNU (GNU General Public License). Licencja GPL jest pojęciem prawnym, więc naruszenie tej licencji jest jednoznaczne z naruszeniem prawa.

System GNU składa się w całości z oprogramowania GNU objętych zastrzeżeniami copyleft, ale również z innych pakietów wolnych ale nie objętych zastrzeżeniami copyleft, takich jak na przykład System X Window i TeX, które nie są programami GNU (6).

Dystrybucja, która zawiera informację GNU/Linux oznacza, że składa się wyłącznie z oprogramowania zgodnego z założeniami GNU i jądra Linux. Jądro Linux, powstawało równolegle do tworzącego się oprogramowania w oparciu o założenia projektu GNU, pełni funkcję systemu operacyjnego, podobnie jak to jest w systemie Windows XP, czy innych OS. Jeżeli nasza dystrybucja jest oznaczona jako GNU/Linux, możemy być wtedy pewni, że używając takiej dystrybucji nie jesteśmy narażenie na jakiekolwiek roszczenia prawne czy finansowe jak również nie naruszamy żadnej innej licencji.

Jak już wspomniano wyżej, programy spełniające kryteria GNU nie obejmują wszystkich potrzeb użytkowników, gdyż rynek IT rozwija się w sposób nadzwyczaj dynamiczny. Zgodnie z założeniem twórcy Torvaldsa Linusa, tworzenie jądra Linux miało być i jest niezależne od platformy systemowej na jakiej ma działać. Sposób w jaki to jądro dalej jest rozwijane, publicznie i przy otwartych źródłach, powoduje jego niesłychanie wszechstronne testowanie i dziś uznaje się, że w kodach tego systemu jest najmniejszy, ze wszystkich systemów operacyjnych OS, margines możliwych ewentualnych błędów.
Te dwie wymienione cechy współdziałające jednocześnie powodują, że Linux znajduje coraz to nowe i niezwykłe zastosowania w różnych dziedzinach, Wystarcza śledzić doniesienia prasowe, które niemal sensacyjne donoszą o coraz to nowych zastosowaniach jądra Lunux w różnych dziedzinach nauki i techniki.

Wszędzie tam, gdzie jądro Linux działa bez oprogramowania GNU, czyli istnieje współdziałanie jądra Linux z dowolnym oprogramowaniem spoza projektu GNU, to działanie takie mieści się w formule po prostu LINUX.

7. Linux a odpłatne oprogramowanie

Programy bez udostępnienia źródeł, pojawiły się również w systemie Linux. Czy w takim razie, dozwolone jest korzystanie z oprogramowania, które nie jest częścią projektu GNU, chociaż zainstalowaliśmy dystrybucję GNU/Linux? Sam autor jądra Linux twierdzi tak: “Jestem znacznie bardziej szczęśliwszy, gdy ktoś używa Linuksa, bo rozwiązuje jego problem, niż gdy ktoś używa go z fanatycznych względów.” (http://hacking.pl/articles.php?id=180). Czy oświadczenie to można uznać za oficjalną wykładnię? Tego nie wiem. Mogę jedynie wyrazić swoje przekonania, zgodne z poglądami Linusa Torvaldsa, iż gdybym musiał się ograniczać tylko do projektu GNU, GNU/Linux nie rozwiązywał by wszystkich moich problemów. Na szczęście problem ten jest rozwiązany praktycznie. Nabycie konkretnej dystrybucji nie ogranicza nas do korzystania wyłącznie z oprogramowania oferowanego w ramach tej dystrybucji. Kiedy nie znajdujemy gotowych pakietów z przeznaczeniem do nabytej dystrybucji, bo np. jeszcze nikt tych pakietów nie zrobił, to nic nie stoi na przeszkodzie aby zainstalować potrzebne oprogramowanie ze źródeł pożądanego programu. Instalowanie programów ze źródeł jest ogromną przewagą Linuksa nad innymi systemami, bo czyni programy naprawdę wolne również od dystrybucji. Oczywistym warunkiem tej wolności jest niczym nie ograniczony dostęp do źródeł programu.

Tak więc nie widzę żadnych przeszkód formalnych, aby w Linuksie nie mogło funkcjonować każde oprogramowanie a nie tylko objęte formułą WO czy jak kto woli FLOSS. Nie może więc budzić zdziwienia oferowanie dla systemu Linux oprogramowania również z zastrzeżeniem copyright, proprietary software lub inne udostępniane odpłatnie. Świadczy to tylko o niczym nie skrępowanych możliwościach Linuksa i bardzo poszerza możliwości doboru odpowiedniego lub niezbędnego oprogramowania. Burzy to trochę stereotyp o wyłącznie wolnym oprogramowaniu dla Linuksa. Na ten temat sam Linus Torvalds powiedział tak: “ … naprawdę nie zamierzam rozpocząć komentowania działalności komercyjnych twórców Linuksa. Gdybym był zainteresowany tą formą działalności, w pierwszej kolejności nie zrobiłbym Linuksa darmowym. 😉 ”.

Za nie zabronioną w Linuksie, ale naruszającą etykietę WO, należy uznać więc taką sytuację w której zlecone przez inwestora wykonanie specjalistycznego programu odpłatnie przez wyspecjalizowaną firmę, upowszechnia się potem jako free software, ale bez ujawnienia kodu źródłowego. Może jednak uczciwiej by było aby takie oprogramowanie dla Linuksa nazywać po imieniu czyli jako freeware.

8. Przesłanie końcowe

Pragnę w tym miejscu uświadomić wszystkim a wspaniałą okazją jest upływające właśnie dwudziestolecie ruchu wolnego oprogramowania, do podziękowania tym wszystkim środowiskom akademickim, Wyższym Uczelniom, Instytutom Naukowym, organizacjom non-profit i wszystkim innym osobom i osobistościom, którzy swoimi bezprecedensowymi decyzjami i własną pracą przyczynili się do powiększenia światowych zasobów WO. Bez tak znaczącego wkładu, przykładowo wolność korzystania z zasad działania WWW czy z myszy komputerowej, idea wolnego oprogramowania pozostała by prawdopodobnie pięknym marzeniem a masowy rozwój komputeryzacji mielibyśmy dopiero przed sobą.

Janusz Madejski

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem obficie z następujących źródeł:

1. Czym jest Wolne Oprogramowanie? http://www.gnu.org/philosophy/freee-sw.pl.html
2. Filozofia Projektu GNU: http://www.gnu.org/philosophy/philosophy.pl.html
3. Krzysztof Siewicz. Prawna ochrona oprogramowania Open Source. Tekst udostępniony na witrynie 7thguard.net
4. Linux: http://linux.gery.pl
5. Open Source Initiative: http://www.opensource.org
6. Polska wersja językowa projektu GNU: http://www.gnu.org/home.pl.html
7. SourceForge.net: http://sourceforge.net

Zobacz również: Wieloznaczność terminu ,,wolne oprogramowanie” (cz. I)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Poprzedni post

Wieloznaczność terminu ,,wolne oprogramowanie” (cz. I)

Następny post

Do kogo należy rzeka GNU Linux (I)

Powiązane posty