Adobe dołącza do Blender Development Fund

Społeczność twórców Blendera ma powody do zadowolenia. W ciągu miesiąca dwie znane firmy dołączyły do zespołu wspierającego rozwój znakomitej aplikacji do modelowania 3D. I to nie byle jakie firmy. Najpierw 23 czerwca współpracę z Blenderem nawiązał Canonical, firma założona w celu wspierania rozwoju i promocji projektów open source. (Pisałem o tym tutaj.) Następnie 20 lipca do Funduszu Rozwoju Blendera (Blender Development Fund) dołączyło Adobe.

Adobe jest jednym z największych i najbardziej wpływowych przedsiębiorstw informatycznych, zajmujących się tworzeniem m.in. oprogramowania graficznego. Nigdy nie było ono przychylne sektorowi FOSS – dla użytkowników Linuksa jego produkty są nieosiągalne. Nie ma wersji np. Photoshopa na ten system operacyjny i, z tego, co mi wiadomo, Adobe nie zamierza jej wydawać. Przynajmniej oficjalnie panuje taka opinia, choć może istnieją plany takiego wydania, ale utrzymywane są one w tajemnicy. Dlatego informacja o dołączeniu Adobe do Funduszu może zaskakiwać.

Fundusz Rozwoju Blendera jest instytucją, która przyjmuje darowizny na wsparcie bezpłatnych i ogólnodostępnych usług dla wszystkich współtwórców Blendera, również firm i korporacji. Wsparcie obejmuje kompleksowo wszystkie prace: przegląd i edycję kodu, korektę błędów, dokumentację techniczną i onboarding (program ułatwiający pracownikowi wdrożenie się w nowe obowiązki).

W Funduszu Rozwoju Blendera można uczestniczyć przez siedem rodzajów członkostwa: Bronze, Silver, Gold, Platinum, Titanium, Diamond, Corporate. Członkostwo Corporate podzielone jest na trzy kolejne rodzaje: Bronze, Silver, Gold. Adobe dołączyło do Funduszu Rozwoju Blendera na zasadzie członka najwyższego rangą – „Corporate Gold”. Oznacza to, że roczny wkład finansowy tej firmy we wsparcie rozwoju Blendera wynosi 30 000 euro. Tym samym Adobe dołączył do grona korporacji, które już wcześniej zdecydowały się wesprzeć Fundusz Rozwoju Blendera, takich jak na przykład: Microsoft, NVIDIA, Facebook, AMD, Ubisoft, Intel, Google. Jednak roczna składka członkowska „Corporate Gold” to nie jedyny wkład Adobe w rozwój Blendera. Firma postanowiła również bezpośrednio z tej aplikacji udostępnić swoje dwa narzędzia: Substance 3D (bibliotekę tekstur i zasobów 3D) i Mixamo (darmowy program do animacji postaci). Jest to posunięcie bardzo ciekawe zważywszy na fakt, że Adobe od zawsze należało do firm będących dla Blendera konkurencją na polu projektowania 3D, animacji, tworzenia tekstur i edycji wideo.

Adobe przyszłość branży graficznej widzi w technologiach 3D. Sébastien Deguy, wiceprezes technologii 3D tej korporacji, napisał na blogu:

Projektowanie i animacja 3D nigdy wcześniej nie były branżą tak dużą i tak prężnie rozwijającą się jak dzisiaj. Nie wykazuje ona oznak spowolnienia. Krótko mówiąc, 3D to przyszłość – wraz z rozwojem tej dziedziny, rozrasta się też zrzeszająca się wkoło niej społeczność. W Adobe dokładamy wszelkich starań, aby być otwartym i w kontakcie ze społecznością 3D. Jedną z głównych misji, jakie powzięliśmy, jest udostępnienie naszych produktów, takich jak Substance 3D i Mixamo, jak największej liczbie osób.”

Na koniec swojego wpisu Deguy dodaje jeszcze:

Środowisko użytkowników Blendera ma się bardzo dobrze, a jego ciągły rozrost oznacza świetlaną przyszłość dla twórców, zajmujących się projektowaniem 3D i AR (Augmented Reality, Rzeczywistość Rozszerzona, przyp. autora). Mamy nadzieję, że ostatni krok w kierunku połączenia Blendera z produktami 3D Adobe, takimi jak Substance 3D, Mixamo i Aero, stworzy dla tego rozrostu jeszcze lepsze warunki i jeszcze bardziej go wzmocni.

Końcowym zamiarem jest zapewnienie najlepszych narzędzi pracy i zrobienie w Adobe wszystkiego, co możliwe, aby mieć pewność, że narzędzia te będą dostępne dla twórców w przyszłości.”

Są to bardzo obiecujące słowa. Świadczą o partnerskim podejściu Adobe do Blendera i dające spore nadzieje na pomyślną, owocną współpracę.

Trzeba jednak przyznać, że jest to współpraca zaskakująca. Adobe zamiast pozycjonować swoje produkty jako konkurent Blendera, zamierza wykorzystać popularność tej potężnej, otwartoźródłowej aplikacji, żeby dotrzeć ze swoimi narzędziami Substance 3D i Mixamo do większej liczby użytkowników.

Dwie znane marki, stojące po przeciwnych stronach barykady ze względu na podejście do licencjonowania danych i oprogramowania, łączą swoje działania. Fakt ten może również rodzić obawy fanów Blendera. Jednak trzeba pamiętać, że członkostwo w Blender Development Fund nie stwarza Adobe możliwości kontrolowania prac nad wspieranym projektem. Ponadto oficjalnie przedstawienie warunków współpracy i określenie swojego stanowiska przez Adobe świadczy o jego dobrych intencjach, a to powinno uspokajać zwolenników otwartoźródłowego Blendera.

Wszystko, jak na razie, wskazuje na to, że współpraca ta przynieść może Blenderowi wiele korzyści.

Strona domowa Blendera: blender.org

Fundusz Rozwoju Blendera: fund.blender.org

2 komentarze
  1. Mam niejasne przeczucia, nie podparte dowodami, że to “wchłonięcie” otwartoźródłowej konkurencji pod płaszczykiem wpłat o najwyższym statusie, plus kilka drobnych podarków “cementujacych zażyłość” pomiędzy Adobe i wciąż wolnym oprogramowaniem.

    a może to rosnąca obawa przed zaskakującą jakością Blendera którego można zwyczajnie pobrać i projektować…

    1. Nie można “wchłonąć” konkurencji otwartoźródłowej – na tym polega siła Wolnego Oprogramowania.
      Mogą wchłonąć firmę, która stoi za danym projektem, jednak w każdej chwili może powstać fork tego oprogramowania i projekt nadal będzie rozwijany przez inne osoby.

      Tak stało się między innymi z MySQL, czy też ostatnio głośnej sytuacji z CentOS. Gdyby Blender był zamknięty i komercyjny to dowolna firma by go mogła po prostu kupić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Poprzedni post

GIMP mógłby być lepszy od Photoshopa… według Edwarda Snowdena

Następny post

4MLinux 37.0 – polska minimalistyczna dystrybucja

Powiązane posty

Firefox 40 przyniesie poprawę wydajności grafiki i odtwarzania filmów

Nowe, stabilne wydanie Firefoksa z numerem 40 już się szykuje, więc pewnie minie dzień, dwa zanim trafi do repozytoriów dystrybucji - ale na razie bazując na liście zmian wersji beta możemy zdradzić parę szczegółów co nas czeka w nadchodzącej wersji. Będzie parę istotnych zmian, w tym szczególnie ważne dla użytkowników Linuksa.

 

Ważną zmianą jest wprowadzenie ostrzeżeń dla rozszerzeń niepodpisanych cyfrowo i zweryfikowanych przez Mozillę. Dzięki temu instalując takie rozszerzenie użytkownik będzie informowany komunikatem o zagrożeniach wynikających z jego instalacji i producent odradza jego stosowanie. Dodatkowo sama zakładka do zarządzania rozszerzeniami została zmieniona wizualnie i dopasowuje się stylem do reszty zakładek z ustawieniami.

Więcej...